Że język czeski śmieszy Polaków- rzecz oczywista. Podobno sytuacja wygląda w ten sam sposób, gdy Czesi mówią o naszym języku. Jednak nikogo nie dziwi już fakt, iż czeskie określenia- nawet te niekoniecznie wzięte żywcem z tego języka, zapisały się już na stałe w historii polskiego języka. Co jednak zrobić w przypadku, gdy śmiesznie brzmiące w języku polskim słówka, które mówią o tematach poważnych, wzbudzają wśród polskich odbiorców salwy śmiechu?
Sytuacja autentyczna: grupa Polaków wyjeżdża do Czech (w ramach jakiejś wycieczki, która miała zapoznać ich z czeską kulturą i jej pięknym językiem) i idzie tam do teatru. W teatrze akurat odgrywany jest spektakl o wdzięcznym tytule „Hamlet”. I przychodzi nagle znany nam wszystkim motyw z tego dzieła: „Być albo nie być- oto jest pytanie”, co w języku czeskim brzmi ni mniej ni więcej jak: Bytka abo ne bytka- to je zapytka.
Mogę sobie tylko próbować wyobrazić, jak w tak podniosłej chwili w spektaklu, wszyscy Polacy po prostu parsknęli śmiechem- bo to, że poleciały od razu salwy śmiechu od naszych rodaków, to niestety fakt autentyczny (nota bene wyrzucono ich po tym wszystkim z teatru). Szkoda tylko, że ani czescy aktorzy ani obsługa w teatrze nie zrozumieli, że Polaków rozśmieszyło śmieszne brzmienie tych słów- myśleli, że ten wybuch śmiechu był oznaką braku szacunku.